Młyn
Koncert
Młyn wystąpi 23 października w poznańskich Farbach.
Młyn tworzą Sebastian Milewski — instrumenty klawiszowe, Cezary Rosiński — syntezator modularny i live electronics oraz Michał Wdowikowski — perkusja. Ich muzyka od początku porusza się gdzieś pomiędzy improwizacją, elektroniką i jazzem, choć sami do tej ostatniej etykiety podchodzą z odpowiednim dystansem.
„My w pewnym sensie udajemy jazzowy zespół” — mówi Sebastian. Czarek, zastanawiając się kiedyś na próbie, „co ja, kurwa, mogę zrobić, żeby dodać trochę jazzu od siebie!?”, zaczął sterować wirtualnym saksofonem za pomocą własnego głosu. Później kupił lepiej brzmiące wirtualne instrumenty i kontroler oddechu przypominający alkomat. Kiedy w niego dmucha, zdarzają się podobno krótkie momenty, w których czuje się prawdziwym jazzmanem.
Ten stosunek do jazzu dobrze opisuje całą płytę. Dużo tu muzycznej swobody i improwizacyjnej komunikacji, ale równie ważne są groove, repetycja, elektronika, tekstura i ciągłe przesuwanie funkcji między instrumentami. Część systemu Czarka działa jak „organizm pasożytniczy”: pobiera sygnały z gry pozostałych muzyków i wykorzystuje je do tworzenia własnych zależności rytmicznych i harmonicznych. Elektronika nie siedzi więc obok żywego składu, tylko na niego reaguje i razem z nim pracuje.
Cały ten jazz powstawał przez kilka lat i jest również zapisem historii samego zespołu. Kiedyś mogli zniknąć na tydzień albo dwa, rozstawić sprzęt w szopie i grać między kąpielami w jeziorze. „Muza była jaka była, a my po prostu mieliśmy zabawę” — wspomina Michał. Później próby trzeba było wciskać między pracę, inne zespoły i życie prywatne. Pomagały koncerty: zmuszały do ponownego spotkania, ogrania setu i przy okazji zagrania czegoś nowego.
Album był więc dopracowywany długo, ale bez pozbywania się tego, co w Młynie najbardziej charakterystyczne: humoru, prywatnego języka i lekkiego sabotowania własnej powagi. Sam tytuł, zaproponowany przez Bobika (Michała Wdowikowskiego), prowadzi zresztą nie tyle do jazzowego kanonu, ile do Świata według Kiepskich i zdania: „Muzykiem się jest. Jazzmanem tylko bywa”.
